Aaa, kotki dwa,
szarobure obydwa,
jeden duży, drugi mały
oba mi się spodobały.
Aaa, kotki dwa,
szarobure obydwa,
nic nie będą robiły,
tylko ciebie bawiły.
słowa: Zofia Rogoszówna
Usypiana jako dziecko kołysanką o kotkach nie zdawałam sobie sprawy, że opowiada o mojej przyszłości.
We wtorek wrócił do mnie tymczasowany kilka miesięcy temu kocur. Oddałam go wtedy jako dobrze wychowanego, energicznego kastrata równie energicznej rodzinie z dzieckiem w wieku komunijnym, która była w żałobie po swoim pieszczochu i chciała dać dobry dom znajdzie. Przez parę miesięcy dostawałam zapewnienia, że z kotem wszystko w porządku, okna zostały zabezpieczone siatką, dostał duży drapak, zaprzyjaźnił się z dzieckiem itp.
Niedawno otrzymałam telefon, że jestem kłamliwą małolatą i mam go zabrać, bo kot jest potworem, który strąca doniczki z półek, niszczy meble, pożera wszystko, co widzi i - uwaga, to będzie kapitalne - strąca dziecko nocą z poduszki! Dziewczyny z Fundacji musiały jechać po niego późnym wieczorem, zastając państwa mimo zapowiedzianej wizyty w nocnym negliżu. Zgodnie z podejrzeniami, kot okazał się mniej ważnym członkiem rodziny niż marniejący fikus. Ozdobą, która bezczelnie raczyła okazywać, że ma swoje potrzeby prócz pełnej miski i czystej kuwety.
Tak oto zawitał u mnie ponownie Szarik o tygrysiej sylwetce i bursztynowych oczach. Moje dni wypełniły się warczeniem, syczeniem i latającym futrem. Z dnia na dzień proporcje aktywności burasów przesuwają się z wojny ku ignorowaniu, czasem udaje mi się ich przyłapać siedzących łeb w łeb w oknie albo zajętych myciem na kanapie.
Szarik jest wychowany w domu i zna dobrze zasady, jakie w nim panują. Gdy jest głodny, siada grzecznie przy misce, podnosząc jedną łapkę. Nauczył Burego korzystania z drapaka, który do tej pory był bezużytecznym meblem. Ma gęste futro i toleruje noszenie na rękach. Ze względu na małe mieszkanie i komfort obu futrzaków, poszukiwanie dobrego, wyrozumiałego domu stało się moim priorytetem. Oby tym razem został pokochany i pokazał swoim Ludziom, jak głośno mruczy, gdy czuje się spokojnie i bezpiecznie.
 |
Szarik jak kiepski piłkarz, czasem nie mieści się w kadrze ;) |