poniedziałek, 17 września 2012

Bolesławieckie cudeńka

Kilka dni temu, bez związku z datą urodzenia, otrzymałam przeuroczą paczuszkę. Oko sroczki przykuło już pudełko w stylu vintage przewiązane bladoróżową wstążką.


Bury natychmiast zabrał się za rozpakowywanie, jako że był jednym z adresatów przesyłki.


Centrum przesyłki stanowił komplet oryginalnej bolesławieckiej ceramiki. Uwielbiam sztukę ludową i staram się propagować dzieła naszych krajanów zamiast taniej chińszczyzny. Garncarzy z Bolesławca chwalono już w XIV w. a miasto prędko zyskało miano "miasta dobrej gliny" (pozdrowienia dla panów policjantów). Wytwory znane są w szerszych kręgach z charakterystycznych, niebieskich zdobień.

Jakieś Pottery... Harry?

Wewnątrz znajdował się też kawałek swojskiej kiełbasy... żartuję, to piękne, ceramiczne korale! Bury stwierdził, że niejadalne, ale i tak nie chciał mi ich oddać.


Ogromnie dziękuję Agnieszce, zrobiło mi się niesamowicie miło i ciepło na sercu, gdy otrzymałam tak piękną niespodziankę. Ucieszyłam się jak kot na wołowinę :)



4 komentarze:

  1. Super prezent, Aga ma świetny gust:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi miło Madziu że sprawiłam Ci przyjemność, i miło mi Gosiu że tak uważasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o korale zostałam zapytana nawet w tramwaju :)

      Usuń
    2. Tym większa moja radość :D

      Usuń