Z Gliwicami to nigdy do końca nie wiadomo.
Skąd się wzięła nazwa miasta? Czemu FOCH zmienił się w POCH?
Jak szybko przyjedzie policja, gdy zacznę wspinać się na Radiostację?
Czy Piast ustawił mecz ze Świtem? Czy ktoś w ogóle odwiedza Muzeum Techniki Sanitarnej?
Moje Gliwice to za każdym razem coś nowego.
To urocze kamienice...
... Święty Rzutniktrzymający...
... kino studyjne Amok ledwo pamiętające smak przedwojennego luksusu...
... neogotycka poczta z cegły, z burym czterokończynowym, kulawym jak mój...
... a przede wszystkim labirynty...
... ciekawskie spojrzenia...
... i zrozumienie.
Tak. To jedyne miasto na Śląsku, do którego wracam z przyjemnością.
A Brudna lubi, gdy przywożę zapach jej kocięctwa.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwierzury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwierzury. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 25 listopada 2014
sobota, 26 lipca 2014
Wystawa kotów w Gliwicach
W ubiegły weekend, tj. 19-20 lipca, odbyła się w Gliwicach wystawa kotów. Lubię to miasto, ma ciekawe historyczne epizody, urodziła się w nim Brudna i na rynku podają dobrą kaszę z pieca, ale trochę przesadzili z lokalizacją głównego dworca autobusowego, gdzie pewnej wesołej nocy pędziłam z dworca kolejowego, zaraz koło którego w każdym normalnym mieście znajduje się i autobusowy, tylko nie w tym.
Na Śląsk udałam się w niedzielę, w znanym Wam już, koratowym towarzystwie, czując potrzebę wydostania się z upalnego, bezwietrznego Krakowa. Hala, choć mała, była klimatyzowana, serwowano mrożoną kawę, lody i lokalne piwo. Atmosfera była jednak gorąca, bo występowało dużo pięknych kotów, w tym wyjątkowo liczne grono devonów.
Doskonałą ocenę zgarnęła siostra Brudnej - Bunga Małe Druidy*PL. Pamiętam ją z hodowli jako szalonego kociaka klekoczącego do piórek na patyku. Wiele się nie zmieniło...
Obecnie jest dużą pannicą o mięciutkim futerku, o połowę większą od Brudnej!
Koło naszej klatki ulokowała się Arabella Rexio*PL, która w sobotę zdobyła tytuł Championa. Arabelka jest uroczą, białą devonką o trójkątnej buzi. Jak nie spała, to mnie zaczepiała, a jak spała, to ciągle ktoś wsadzał paluchy między kraty, żeby pogłaskać lub podźgać baranka.
Po raz pierwszy widziałam koty ras z wywiniętymi uszami, ale nie udało mi się zrobić im zdjęcia. Uchwyciłam za to rasę owczaną zwisłouchą:
Bardzo rzadko robię zdjęcia długowłosym kotom, lecz gdy ten rudzielec dał mi buziaka, nie mogłam się oprzeć:
Devonka IC Bajka Suleda*PL z hodowli Koci Sybir*PL nie była taka chętna do całowania:
Po raz pierwszy miałam przyjemność obcować z kotami kartuskimi. Kartuzy podobno umieją robić to co Bury, czyli otwierać zamknięte na zamek drzwi. Niestety, nie zapamiętałam imienia tej koteczki, ale na pewno ma adoratorów, którzy tylko czekają, aż pokona zamek i zgrabnie wydostanie się z domu.
Tych, którzy nie wiedzą, czym się różni rosyjski od korata, a brytyjski od kartuskiego, odsyłam do strony, na której wszystko jest wyjaśnione:
Oczywiście niebieski kolor może też występować u przedstawicieli innych ras, także tych brudnych i zjadających sznurówki. Niebieskie bywają również i nieloty nieopierzone:
W mojej ulubionej hodowli łysolków Księżycowy Kot*PL jest teraz co fotografować, pojawił się miot B liczący aż 7 kociąt. Każde ma inną buzię i fakturę skóry. Najprzyjemniejszy w dotyku jest według mnie pokazany powyżej niebieski kocurek, ale wybór jest spory i trudno byłoby mi wybrać jednego słodziaka.
Przy okazji chciałabym ogłosić, że do krakowskiej hodowli Amigodevon*PL przybyło nowe cudeńko o idealnie pasującym imieniu Romeo, DRX n 24. Podajcie sobie ręce:
Kocurek jest doskonałym burym devonkiem. Z Brudną już niestety nic by nie zmajstrował, bo wzięła udział w akcji "marzec miesiącem sterylizacji".
Wystawa to świetna okazja do nabycia w niższej cenie ekskluzywnego drapaka czy dobrej karmy. Ja jednak najbardziej cenię sobie stoiska z zabawkami. Zakupiona w Gliwicach wędka teleskopowa z futrzanym robaczkiem nawet w kuternodze wywołuje żądzę zaciągnięcia do kryjówki w nieokreślonym celu.
Czy spotkałam kogoś z Was na wystawie? A może spotkamy się na kolejnej?
Na Śląsk udałam się w niedzielę, w znanym Wam już, koratowym towarzystwie, czując potrzebę wydostania się z upalnego, bezwietrznego Krakowa. Hala, choć mała, była klimatyzowana, serwowano mrożoną kawę, lody i lokalne piwo. Atmosfera była jednak gorąca, bo występowało dużo pięknych kotów, w tym wyjątkowo liczne grono devonów.
![]() |
| Koratka Glitne, wizytówka hodowli Sezerp*PL, jak zwykle zrelaksowana |
Doskonałą ocenę zgarnęła siostra Brudnej - Bunga Małe Druidy*PL. Pamiętam ją z hodowli jako szalonego kociaka klekoczącego do piórek na patyku. Wiele się nie zmieniło...
Obecnie jest dużą pannicą o mięciutkim futerku, o połowę większą od Brudnej!
![]() |
| kto by nie chciał mieć siostry z niepowyłamywanymi wąsami? |
Koło naszej klatki ulokowała się Arabella Rexio*PL, która w sobotę zdobyła tytuł Championa. Arabelka jest uroczą, białą devonką o trójkątnej buzi. Jak nie spała, to mnie zaczepiała, a jak spała, to ciągle ktoś wsadzał paluchy między kraty, żeby pogłaskać lub podźgać baranka.
Po raz pierwszy widziałam koty ras z wywiniętymi uszami, ale nie udało mi się zrobić im zdjęcia. Uchwyciłam za to rasę owczaną zwisłouchą:
Bardzo rzadko robię zdjęcia długowłosym kotom, lecz gdy ten rudzielec dał mi buziaka, nie mogłam się oprzeć:
![]() |
| Imani Alvin Adoelle*PL, SBI d, święty kot birmański |
Devonka IC Bajka Suleda*PL z hodowli Koci Sybir*PL nie była taka chętna do całowania:
![]() |
| Bajka, DRX b 21 33 po zdobyciu wyróżnienia BIV - Best in Variety |
Po raz pierwszy miałam przyjemność obcować z kotami kartuskimi. Kartuzy podobno umieją robić to co Bury, czyli otwierać zamknięte na zamek drzwi. Niestety, nie zapamiętałam imienia tej koteczki, ale na pewno ma adoratorów, którzy tylko czekają, aż pokona zamek i zgrabnie wydostanie się z domu.
Tych, którzy nie wiedzą, czym się różni rosyjski od korata, a brytyjski od kartuskiego, odsyłam do strony, na której wszystko jest wyjaśnione:
Oczywiście niebieski kolor może też występować u przedstawicieli innych ras, także tych brudnych i zjadających sznurówki. Niebieskie bywają również i nieloty nieopierzone:
![]() |
| Barito Księżycowy Kot*PL |
W mojej ulubionej hodowli łysolków Księżycowy Kot*PL jest teraz co fotografować, pojawił się miot B liczący aż 7 kociąt. Każde ma inną buzię i fakturę skóry. Najprzyjemniejszy w dotyku jest według mnie pokazany powyżej niebieski kocurek, ale wybór jest spory i trudno byłoby mi wybrać jednego słodziaka.
![]() |
| kocurek nieogarnięty |
| |||
| kocurek aż za bardzo ogarnięty |
Jestem fanką ojca kociąt, który na wystawie zdobył wyróżnienia BIV i BOS - Best Opposite Sex i wchodził na ramiona każdemu, kto je nieopatrznie udostępnił. Robi kapitalne miny i ma niesamowite dzwoneczki, chętnie podstawiane pod obiektyw.
![]() |
| IC Kayanis De Bliss, SPH n 03 33 |
Przy okazji chciałabym ogłosić, że do krakowskiej hodowli Amigodevon*PL przybyło nowe cudeńko o idealnie pasującym imieniu Romeo, DRX n 24. Podajcie sobie ręce:
Kocurek jest doskonałym burym devonkiem. Z Brudną już niestety nic by nie zmajstrował, bo wzięła udział w akcji "marzec miesiącem sterylizacji".
Wystawa to świetna okazja do nabycia w niższej cenie ekskluzywnego drapaka czy dobrej karmy. Ja jednak najbardziej cenię sobie stoiska z zabawkami. Zakupiona w Gliwicach wędka teleskopowa z futrzanym robaczkiem nawet w kuternodze wywołuje żądzę zaciągnięcia do kryjówki w nieokreślonym celu.
Czy spotkałam kogoś z Was na wystawie? A może spotkamy się na kolejnej?
niedziela, 12 stycznia 2014
Mój Kot Ma Zuzę
Na stronie Mój Kot Ma Dom możecie odnaleźć mój kolejny wpis. Nie będę tu powtarzać historii chłopaków, więc dodam tylko parę zdjęć, które nie znalazły się na blogu akcji.
Specjalnie dla Was, Tosiek & Morusek Vamp Exclusive:
Specjalnie dla Was, Tosiek & Morusek Vamp Exclusive:
| - What's up, b.i.t.c.h? |
| - Gol, gol, goool! |
| - Jaki spalony? Spalają to się wampiry na słońcu. |
| - Supermoce? A ty nie chodzisz po ścianach? |
| - Zabójcza Kula chowa się za horyzont, pójdziemy na łowy... Gdzie jesteś, Morusek? |
| - Jestem na łowach! Daj, daj... |
| - Czerrrwone jak krrew |
| - Zwisasz coraz niżej, wstążeczki robią się cięższe... |
| - Leci, leci samolocik! |
| - Co on bredzi? Za dużo myszek z kocimiętką... |
| - Światło, światło, parzy, aaa!!! |
środa, 18 grudnia 2013
Mój Kot Ma Obiektyw
Dołączyłam w tym tygodniu jako wolontariuszka do akcji "Mój kot ma dom". Wkręciła mnie koleżanka, która jest certyfikowaną petsitterką we Wrocławiu, zna koci język i robi amatorsko wspaniałe fotki.
Akcja obejmuje 2 obszary:
- wizyty w szczęśliwych domach, na podstawie których powstaje fotoopowieść promująca świadome adopcje i zakup zwierząt różnych gatunków (ważne przed Świętami),
- współpracę z artystami opisującymi, w jaki sposób ich zwierzęta stają się inspiracją do tworzenia.
Kiedyś marzyłam o byciu domem tymczasowym, niestety brutalnie zderzyłam się z rzeczywistością. Wolontariat fotograficzny pomoże mi w nabyciu umiejętności, których obecnie nie posiadam, a przy okazji pokażę światu, jak adopcja ulepsza życie zwierząt i ludzi udowadniając, że byli sobie pisani.
Jeśli mieszkacie w okolicach Krakowa lub znacie ludzi, którzy znają ludzi mieszkających w Krakowie, to chętnie w jakiś weekend około południa zawitam do Was z aparatem napiwo kawę poznać Waszych rozbójników i Wasze historie. Trzecia edycja akcji kończy się już pod koniec stycznia, więc... bierzcie mnie teraz!
PS. Jak adoptowaliście zakatarzone patyczaki, to uprzedźcie mnie, bym wzięła obiektyw z funkcją zoomu i chusteczki.
Akcja obejmuje 2 obszary:
- wizyty w szczęśliwych domach, na podstawie których powstaje fotoopowieść promująca świadome adopcje i zakup zwierząt różnych gatunków (ważne przed Świętami),
- współpracę z artystami opisującymi, w jaki sposób ich zwierzęta stają się inspiracją do tworzenia.
Kiedyś marzyłam o byciu domem tymczasowym, niestety brutalnie zderzyłam się z rzeczywistością. Wolontariat fotograficzny pomoże mi w nabyciu umiejętności, których obecnie nie posiadam, a przy okazji pokażę światu, jak adopcja ulepsza życie zwierząt i ludzi udowadniając, że byli sobie pisani.
Jeśli mieszkacie w okolicach Krakowa lub znacie ludzi, którzy znają ludzi mieszkających w Krakowie, to chętnie w jakiś weekend około południa zawitam do Was z aparatem na
PS. Jak adoptowaliście zakatarzone patyczaki, to uprzedźcie mnie, bym wzięła obiektyw z funkcją zoomu i chusteczki.
środa, 4 grudnia 2013
Wystawa kotów w Warszawie
poniedziałek, 18 listopada 2013
Wystawa kotów w Żorach
W sobotę 16 listopada dzięki uprzejmości hodowli koratów Sezerp*PL miałam okazję pojechać na wystawę kotów do Żor i podejrzeć, jak wygląda taka impreza od nieznanej mi dotąd strony klatki. Spędziłam podróż w towarzystwie 2 koratów, brytyjki i ich wypełniaczy misek.
| Kal-Lee Samorn, debiutant na polskiej wystawie, dwukrotnie nominowany do BIS |
poniedziałek, 21 października 2013
ZOO w Pradze
Pod koniec września zostawiłam Burego w dobrych rękach i wybrałam się do Pragi. Zwiedzając to bajkowe miasto nie można pominąć słynnego ZOO. Nie przepadam za ogrodami zoologicznymi, uważam je za więzienie dla niedźwiedzi i tygrysów, ale nie mogę wieszać na nich psów, gdyż wiele gatunków dobrze się w nich czuje i wygląda na zrelaksowane.
Jeśli nie wytrzymacie do końca wpisu, to już teraz napiszę podsumowanie: praskie ZOO urzekło mnie wielkością i czystością wybiegów oraz zadbanym wyglądem zwierząt. Na jego terenie znajdują się liczne punkty gastronomiczne i toalety (mały przytyk do krakowskiego ogrodu), które pozwalają na spędzenie w nim całego dnia pełnego wrażeń i szacunku dla bogactwa Natury za jedyne 200 koron.
Nie podoba mi się obsadzenie alejek kasztanowcami - zabrałam ze sobą na pamiątkę nasiona, które zaliczyły jesienne spotkanie z moją głową.
Koniec podsumowania, bo zanudziłam fenki!
Jeśli nie wytrzymacie do końca wpisu, to już teraz napiszę podsumowanie: praskie ZOO urzekło mnie wielkością i czystością wybiegów oraz zadbanym wyglądem zwierząt. Na jego terenie znajdują się liczne punkty gastronomiczne i toalety (mały przytyk do krakowskiego ogrodu), które pozwalają na spędzenie w nim całego dnia pełnego wrażeń i szacunku dla bogactwa Natury za jedyne 200 koron.
Nie podoba mi się obsadzenie alejek kasztanowcami - zabrałam ze sobą na pamiątkę nasiona, które zaliczyły jesienne spotkanie z moją głową.
Koniec podsumowania, bo zanudziłam fenki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















