poniedziałek, 7 października 2013

Brudna

Bury dostąpił zaszczytu opiekowania się młodszą siostrą. Do jego obowiązków należy czyszczenie nietoperzowych uszu oraz inicjowanie porannych gonitw.

Koty bardzo szybko się zaakceptowały. Kocur stracił dużo ze swojej kocięcości, wcielając się w rolę starszego brata. Nie jest już tym głupiutkim stworzeniem, które turla się po dywanie czy topi futrzane myszki w misce z wodą. Zaczepianie małej tak go wyczerpuje, że nie ma energii na mizianki i zabawy ze mną. Mała non stop zajmuje JEGO miejscówkę na moich kolanach, rozrzuca JEGO zabawki po mieszkaniu, atakuje kartonowe królestwo i zgubiła jego ulubioną myszkę z Grzankowa!


Zauważyłam, że przeszkadza mu jej mysi zapach, a ona się buntuje, gdy kocim języczkiem przekracza granice, na które może sobie pozwolić młoda dama. Jej kuwetowy rytuał polega na wykopaniu dołka do samego dna kuwety, załatwieniu się, wejściu tylnymi łapami do kałuży, zasypaniu żwirkiem głowy przednimi łapami, wyskoczeniu jak z procy i popędzeniu do pokoju. W przeciwieństwie do niej Bury zawsze dokładnie się myje po skorzystaniu z kuwety i dba o to, by na łapkach nie było żadnych drobinek. Nawet wtedy, gdy ktoś go gryzie za ogon...

Z racji tego nazwijmy ją roboczo Brudną, zresztą z umaszczeniem typu niebieski point wygląda, jakby właśnie wróciła z wycieczki po bardzo zakurzonym strychu.


Bury spędził pierwsze miesiące życia ze swoim rodzeństwem w domach tymczasowych, ale mieszkaliśmy tylko we dwoje. Był kotem drobnym i uległym, z objawami choroby sierocej. Od pewnego czasu wykazywał objawy lęku separacyjnego, więc postanowiłam sprawić mu towarzystwo.

Jestem zwolennikiem poglądu "nie kupuj - adoptuj, a jak kupujesz, to z głową". Zdecydowałam się na zakup rasowego kociaka, ponieważ do tej pory Bury przypłacał zdrowiem towarzystwo innych futer w mojej kawalerce. Zależało mi na zdrowym maluchu całkowicie zsocjalizowanym z ludźmi i kotami, cierpliwie znoszącym zabiegi pielęgnacyjne, odróżniającym kuwetę od pralki i drapak od firanek. Wybrałam rasę devon rex ze względu na jej wesołe przysposobienie pozbawione agresji, szybkie uczenie się, małe gabaryty i krótkie futro.


Kicia wychowywała się w hodowli, w której dostała dopasowane do braciszka imię po znanym alkoholu. Już pierwszego dnia królewna zachowywała się jak u siebie, a ludzi traktowała zgodnie z ich przeznaczeniem. Jest strasznym pieszczoszkiem. Mruczy głośno, gdy tylko się na nią spojrzy, chętnie daje się nosić na rękach i gdy nie widzi człowieka, stanowczo wyraża niezadowolenie. Jej futerko jest ślicznie pofalowane i pluszowe w dotyku, a błękit oczu wzbudza zachwyt. Jak na devona przystało, nie opuszcza człowieka na krok i zawsze chce być blisko, najlepiej pod kołderką.

Z braku laku zamiast człowieka może użyć do poprzytulania innego kota, a tak się składa, że dysponuję jednym...



35 komentarzy:

  1. Cudowna. Po prostu prześliczna koteńka. Nie mogę wyjść z zachwytu. Gratuluję dokocenia. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczna jest a to futerko jak u baranka ma ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale piękna :) Gratuluję powiększenia Waszego stada i życzę dalszego życia w pełnej zgodzie :D Tak fajnie przedstawiłaś ową rasę, że sama się zaczęłam zastanawiać, czy kiedyś się na jakiegoś jej przedstawiciela nie zdecyduję... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rasa, która źle znosi samotność, nie zdecydowałabym się na devona jedynaka. Najlepiej wziąć rodzeństwo.

      Usuń
  4. Magda gratuluję koteczki. Jest przeurocza :)!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że się tak szybko polubili. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie napisała, że dachowce są najlepsze ;) No i dachowe kociaki też często bywają zdrowe i dobrze zsocjalizowane... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trochę co innego niż kociak wychowany przez matkę wśród rodzeństwa i ludzi od pierwszego dnia życia, co widzę po Burym, który w pełni akceptuje tylko mnie.

      Usuń
  6. ale słodka *.* chyba zacznę planować porwanie! Nie będzie żądAŃ okupu, bo zabiorę, nie oddam i już!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kopciuszek śmierdziuszek ;) Bury przyniósł mi ją w zębach do łazienki, jak się kąpałam. Domyślam się, że to ona, bo kwiczało i uciekło z prędkością nadświetlną.

      Usuń
    2. ale czemu jej przypaliłaś wąsy?? ;>

      Usuń
    3. Włożyłam do pieca na 3 zdrowaśki ;)

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dachowce są najpiękniejsze, tylko nie chciałam ryzykować zdrowia Burego kociakiem, który nie rozumie kociego języka. W DT bywają raczej podrośnięte kotki, bo te małe zwykle są chore, a nie mogłam przynieść chorego do domu. Bury nie toleruje podrośniętych kotów, wyczuwa w nich duże zagrożenie, więc przybysz musiał być malutki. Poszłam na łatwiznę, bo takie miałam warunki - małe mieszkanie, premia w pracy. Kicia jest radosnym, ufnym kociakiem bez żadnych problemów z adaptacją. Nie siedziała za szafą, nie bała się mojej ręki. Bała się Burego, ale przystawiałam ich do siebie jak spali i zaiskrzyło między nimi :)

      Devony poznałam na wystawie. Był to jedyny kot, który na mnie wlazł bez pytania. Totalnie wyluzowany, zainteresowany ludźmi. Minęło trochę czasu zanim zaczęły mi się podobać wizualnie. Wiele devonów jest brzydkich, mówiąc wprost. Szukając hodowli patrzyłam na wygląd oraz opis charakteru przyszłych rodziców, szukałam też informacji o ich przodkach na podstawie rodowodu. Poszłam na wizytę do hodowli, przyjrzałam się ich zachowaniu wobec siebie i ludzi i zauważyłam, że dom nie jest zniszczony, maluchy są ufne, a ich ciocia zajmuje się nimi jak matka.

      Usuń
    2. a to na pewno sprawdzona hodowla? niemiły Devon się raczej nie zdarza, stąd hermetyczne hodowle żeby waśnie utrzymać ich cudowny, ciepły charakter, może hodowca ma coś z głową? ;)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ma taki koronkowy wzorek na tęczówce, którego nie mogę uchwycić, bo ten diabeł wciąż jest w ruchu!

      Usuń
  9. Gratuluję nowego przybysza :) Piękna, urocza, nieziemskie oczy i futerko... To teraz masz fajnie,co dwa koty to nie jeden, też mam taki plan w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. kurcze słodki ten nowy kociak.. ja się właśnie zastanawiam nad nowym kociakiem.. ale to ciągle plany:) bo mam już 2:P w ogóle fajnie u ciebie.. na pewno jeszcze wpadnę;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ty pięknie rysujesz! I masz piękne futrzaki!

      Usuń
  11. my będziemy znów kota birmańskiego kupować hodowlanego:) więc chyba będzie ok. Te dwa się od razu polubiły, no ale teraz Dziobi jest już troszkę starsza.. bo ma 2 lata.. to nie wiem jak przyjmie takiego małego kotka;p mam nadzieję że się zakolegują:)

    OdpowiedzUsuń
  12. dzięki za tak obszerne wypowiedzi u mnie, widać, że znasz się na kociakach:)
    jeśli chodzi o kociaka którego chcę kupić to jak na razie nie wiem czy będzie kastrowany.

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne, odpowiedzialne podejście! Zazdraszczam bardzo i czekam na swoja premię w pracy gdyż mam podobne plany :D Ale to pewnie później niż wcześniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż uważam, że to nie było odpowiedzialne podejście, tylko pójście na łatwiznę...

      Usuń
  14. jest ABSOLUTNIE fantastyczna :)))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale ma łocy :D i trójkątny pyszczuś, uwielbiam :D
    Ostatnie zdjęcie zwaliło mnie z nóg, jakiż ten Bury potrafi być wymowny :D
    Moc głasków!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak słodko wyglądają jak razem leżą <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale śliczna panienka :-). Nigdy nie myślałam, że spodoba mi się jakiś devon, ale ona dzięki temu blue point umaszczeniu jest niesamowita. Będę tu częściej zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma już rok i jest wciąż słodka jak cukiereczek. Małpka, przytulanka i nakręcana zabawka w jednym.

      Usuń