Dziś przekażę Wam przepis, choć nie kulinarny.
Każdy z Was zna uroczą, zadowoloną z życia kotkę z memów internetowych. Kicia nie będzie rozmnażana, więc jeśli chcecie mieć podobnego przystojniaka, musicie zrobić go sami.
A potrzebujecie do tego dosłownie parę składników.
1. take some stalks / weźże badyle
2. take a kitty / weźże sierściucha
3. mix 'em up / zabełtaj
4. enjoy! / raduj się wielce! Albowiem...
NIE.
wtorek, 12 marca 2013
wtorek, 5 marca 2013
Zmulona trzydziestka
Natchniona notką kolegi o 40-letnich kawalerach singlach zaczęłam się zastanawiać nad własną marną egzystencją. Gdzie w świecie zwierząt można znaleźć 30-letnią starą pannę singielkę?
Pewnie wszyscy pomyśleliście o modliszce. Nieee... taka ma za dobrze, zawsze znajdzie się jakiś człowieczek, który urządzi jej ciepły szklany domek pełen roślin z przestrzenią do swobodnego linienia i będzie podstawiał pod nos świeżych samców do odgryzienia tego i owego... W rzeczywistości jest luksusową utrzymanką i zadowala się byle świerszczykami.
Może kocica? - proponujecie. Grumpy Cat jest kocicą, ale to jeszcze szalona nastolatka. Wprawdzie to szaleństwo w typie Nietzschego, lecz on też MIAU wiele do powiedzenia o kobietach, np.
Hmm... Nie, dziękuję. Ptaki zostawmy mężczyznom, a krowy... krowy są miłe.
Mam inną propozycję, z którą mogę się utożsamiać po przeżyciu 3 dekad:
Periophthalmus barbarus. Poskoczek mułowy.
Ryba z rodziny babkowatych, rzędu okoniokształtnych (o, babko! o, koniu! o, smukła klaczy!).
Jest bardziej podobna do płaza niż do ryby - niby panna, a jednak stara.
Porusza się po wodach słodkich, jest ciekawska i inteligentna.
Nie rozmnaża się w niewoli, preferując spacerowanie po korzeniach zamiast ich zapuszczania.
Potrafi podskakiwać i nieznacznie zmieniać barwy ciała. Może to jej urok, może to Maybelline.
Posiada silne płetwy piersiowe, wytrenowane od wymierzania absztyfikantom ciosów w policzek.
Jest drapieżna, ale może żywić się mrożonkami, przy czym preferuje duże kubełki czekoladowych lodów.
Ważnym faktem z życia poskoczka jest, że potrzebuje piaszczystego podłoża, ponieważ lubi sobie pozamulać. Czasem pozwala ludziom myśleć, że są mądrzejsi, ale dzięki umieszczeniu oczu na szczycie głowy zawsze patrzy na nich z góry.
Na koniec jeden z moich ulubionych tekstów Gorana Bregovica:
Ex-dwudziestko, ciesz się! Po zmianie kodu stałaś się taką oto piękną syreną:
Pewnie wszyscy pomyśleliście o modliszce. Nieee... taka ma za dobrze, zawsze znajdzie się jakiś człowieczek, który urządzi jej ciepły szklany domek pełen roślin z przestrzenią do swobodnego linienia i będzie podstawiał pod nos świeżych samców do odgryzienia tego i owego... W rzeczywistości jest luksusową utrzymanką i zadowala się byle świerszczykami.
Może kocica? - proponujecie. Grumpy Cat jest kocicą, ale to jeszcze szalona nastolatka. Wprawdzie to szaleństwo w typie Nietzschego, lecz on też MIAU wiele do powiedzenia o kobietach, np.
"Nie dojrzała jeszcze kobieta do przyjaźni.
Kotem jest jeszcze kobieta i ptakiem.
Lub w najlepszym razie krową."
Hmm... Nie, dziękuję. Ptaki zostawmy mężczyznom, a krowy... krowy są miłe.
Mam inną propozycję, z którą mogę się utożsamiać po przeżyciu 3 dekad:
Periophthalmus barbarus. Poskoczek mułowy.
Ryba z rodziny babkowatych, rzędu okoniokształtnych (o, babko! o, koniu! o, smukła klaczy!).
Jest bardziej podobna do płaza niż do ryby - niby panna, a jednak stara.
Porusza się po wodach słodkich, jest ciekawska i inteligentna.
Nie rozmnaża się w niewoli, preferując spacerowanie po korzeniach zamiast ich zapuszczania.
Potrafi podskakiwać i nieznacznie zmieniać barwy ciała. Może to jej urok, może to Maybelline.
Posiada silne płetwy piersiowe, wytrenowane od wymierzania absztyfikantom ciosów w policzek.
Jest drapieżna, ale może żywić się mrożonkami, przy czym preferuje duże kubełki czekoladowych lodów.
Ważnym faktem z życia poskoczka jest, że potrzebuje piaszczystego podłoża, ponieważ lubi sobie pozamulać. Czasem pozwala ludziom myśleć, że są mądrzejsi, ale dzięki umieszczeniu oczu na szczycie głowy zawsze patrzy na nich z góry.
Na koniec jeden z moich ulubionych tekstów Gorana Bregovica:
The man thinks
The horse thinks
The sheep thinks
The cow thinks
The dog thinks
The fish doesn't think
The fish is mute, expressionless
The fish doesn't think because the fish knows everything
The horse thinks
The sheep thinks
The cow thinks
The dog thinks
The fish doesn't think
The fish is mute, expressionless
The fish doesn't think because the fish knows everything
Ex-dwudziestko, ciesz się! Po zmianie kodu stałaś się taką oto piękną syreną:
poniedziałek, 4 marca 2013
Orly Le Chateau + Go Deeper
Nie mam ostatnio na nic czasu, bo prawie że przeprowadziłam się do pracy, więc zaniedbuję i bury, i góry, i pazury. Na pierwsze szukam małego i mruczącego sposobu, drugie musi poczekać, aż jakaś ekipa zaszczyci mnie swoim towarzystwem, a trzecie to kwestia odpowiednio użytej farby. Przejdźmy do najłatwiejszego rozwiązania.
Przez 2 tygodnie praktycznie bez śladu zużycia nosiłam kombinację Orly: bazę Bonder + bardzo ciemną zieleń 40050 Le Chateau z kolekcji Holiday Soiree otrzymaną od Agibil + topper 40477 Go Deeper z bajecznej kolekcji Flash Glam FX (chcę-je-wszystkie!), każdy ze składników pazurowej zupy jest dostępny do kupna na stronie dystrybutora.
Baza Bonder wspaniale utrzymuje lakier na płytce. Jedno z wklejonych w notce zdjęć zostało zrobione po 2 tygodniach od pomalowania paznokci, zgadnijcie które? Mimo ciemnego podkładu paznokieć ani skórki nie odbarwiły się. Płyn jest tak wydajny, że buteleczka 18 ml starczy mi na nieskończoność. Gorąco polecam zainwestowanie niemałych pieniędzy w ten produkt.
Le Chateau może być stosowany jako jednowarstwowiec, odpowiednio nałożony daje nasycony, butelkowy odcień. Nie umiem malować ładnie paznokci, więc nałożyłam dwie warstwy wyglądające prawie jak czerń.
Go Deeper składa się z zanurzonych w niekryjącej, morskiej bazie drobinek o różnej wielkości. Znajdziemy tu mały brokat i średnie oraz duże sześciokąty mieniące się na szmaragdowo, niebiesko, a nawet pomarańczowo. Elementy nakładają się równą warstwą z niesamowitą łatwością, nie trzeba po nie nurkować, a powierzchnia jest zadziwiająco gładka. Do zdjęć nie użyłam topa. Pominę milczeniem zmywanie całości.
Połączenie tych lakierów wygląda pięknie zarówno w świetle, jak i w cieniu i bardzo mnie relaksowało w pracy, pozwalając na chwilę oderwać zmęczony wzrok od komputera. Nawet Bury wyszedł je obejrzeć, wystawiając swe długaśne wąsy. Cóż, nie ma czasu ich ogolić, bo zawzięcie topi otrzymane na Dzień Kota myszki...
Przez 2 tygodnie praktycznie bez śladu zużycia nosiłam kombinację Orly: bazę Bonder + bardzo ciemną zieleń 40050 Le Chateau z kolekcji Holiday Soiree otrzymaną od Agibil + topper 40477 Go Deeper z bajecznej kolekcji Flash Glam FX (chcę-je-wszystkie!), każdy ze składników pazurowej zupy jest dostępny do kupna na stronie dystrybutora.
| Po 2 warstwy każdego z lakierów, światło dzienne, bez flesza, bure tło |
Baza Bonder wspaniale utrzymuje lakier na płytce. Jedno z wklejonych w notce zdjęć zostało zrobione po 2 tygodniach od pomalowania paznokci, zgadnijcie które? Mimo ciemnego podkładu paznokieć ani skórki nie odbarwiły się. Płyn jest tak wydajny, że buteleczka 18 ml starczy mi na nieskończoność. Gorąco polecam zainwestowanie niemałych pieniędzy w ten produkt.
| W świetle dziennym, bez lampy |
Le Chateau może być stosowany jako jednowarstwowiec, odpowiednio nałożony daje nasycony, butelkowy odcień. Nie umiem malować ładnie paznokci, więc nałożyłam dwie warstwy wyglądające prawie jak czerń.
| Z lampą błyskową, w sztucznym świetle, na drapaku |
Go Deeper składa się z zanurzonych w niekryjącej, morskiej bazie drobinek o różnej wielkości. Znajdziemy tu mały brokat i średnie oraz duże sześciokąty mieniące się na szmaragdowo, niebiesko, a nawet pomarańczowo. Elementy nakładają się równą warstwą z niesamowitą łatwością, nie trzeba po nie nurkować, a powierzchnia jest zadziwiająco gładka. Do zdjęć nie użyłam topa. Pominę milczeniem zmywanie całości.
| Światło dzienne, bez lampy |
Połączenie tych lakierów wygląda pięknie zarówno w świetle, jak i w cieniu i bardzo mnie relaksowało w pracy, pozwalając na chwilę oderwać zmęczony wzrok od komputera. Nawet Bury wyszedł je obejrzeć, wystawiając swe długaśne wąsy. Cóż, nie ma czasu ich ogolić, bo zawzięcie topi otrzymane na Dzień Kota myszki...
niedziela, 10 lutego 2013
Na poważnie
Dzisiejszy post będzie zbiorem poważnych przemyśleń i rozważań zilustrowanych starannie wyselekcjonowanymi fotografiami.
Albo nie.
Dziś głupie miny kota.
Powiem Wam coś, tylko się nie śmiejcie... On tak na poważnie!
| Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu... |
Albo nie.
Dziś głupie miny kota.
| Oops... I did it again! |
| Chodzi jęzor koło nosa... |
| Zalegalizować! |
| Pańcia znowu gotuje... |
| Aaaa! Grrraaa! Aaa! To tak w skrócie. |
| Jak to "tuńczyk odpłynął"?! |
| Luke, I am your Kotek |
Powiem Wam coś, tylko się nie śmiejcie... On tak na poważnie!
niedziela, 3 lutego 2013
Orly - Fowl Play
Nie brakuje mi słońca. Brakuje mi wiary, nadziei i pogody ducha. Niech pada, wieje, sypie, ale niech będzie wreszcie dobrze... Nie chcę być częścią tego świata.
Nie ukrywam, że paznokcie odzwierciedlają mój stan ducha. Kotłują się nad nimi ciemne chmury, z których nieśmiało próbują się wyrwać, zabłysnąć, odlecieć jak najdalej.
Jeśli w jakimś lakierze może dziać się dużo i nienachalnie odlotowo, to na pewno będzie to Orly - 48729 Fowl Play z ptasiej kolekcji Birds of a Feather. Nałożyłam 2 warstwy lakieru na wychwalaną bazę Orly Bonder, zdjęcia zrobiłam po tygodniowym noszeniu.
Trudno sfotografować ten lakier, potrzebne jest do tego słońce i dobry aparat, czyli już na wstępie zawaliłam. Bazą jest nieźle kryjący, żelkowy fiolet, dzięki któremu otrzymujemy wrażenie głębi. W bazie gęsto zanurzone są mikroskopijne srebrne glassflecki, nieco większe niebieskie heksagony i duże pomarańczowe flejksy odbijające światło na zielono.
Standardem w produktach Orly jest ergonomiczna nakrętka i wygodny pędzelek. Lakier schnie szybko, ale z powodu drobinek nie pozostawia gładkiej warstwy, więc zalecam użycie topa.
W buteleczce znajduje się tyle dobroci, że brakuje tylko efektu holo. Projektant chyba był równie nierozgarnięty co ja, więc wrzucił do cylindra wszystko, co miał pod ręką i wyleciał z tego taki oto ptaszek. Bury, jak na wielbiciela ptactwa przystało, dokonał kontroli jakości.
Czy tyle błyskotek pozwoli odlecieć skromnej sowie czy może dopadną ją sroki i wrony?
Nie ukrywam, że paznokcie odzwierciedlają mój stan ducha. Kotłują się nad nimi ciemne chmury, z których nieśmiało próbują się wyrwać, zabłysnąć, odlecieć jak najdalej.
Jeśli w jakimś lakierze może dziać się dużo i nienachalnie odlotowo, to na pewno będzie to Orly - 48729 Fowl Play z ptasiej kolekcji Birds of a Feather. Nałożyłam 2 warstwy lakieru na wychwalaną bazę Orly Bonder, zdjęcia zrobiłam po tygodniowym noszeniu.
| W dziennym świetle, bez lampy i topa |
Trudno sfotografować ten lakier, potrzebne jest do tego słońce i dobry aparat, czyli już na wstępie zawaliłam. Bazą jest nieźle kryjący, żelkowy fiolet, dzięki któremu otrzymujemy wrażenie głębi. W bazie gęsto zanurzone są mikroskopijne srebrne glassflecki, nieco większe niebieskie heksagony i duże pomarańczowe flejksy odbijające światło na zielono.
| W ponurym dziennym świetle, bez lampy i topa |
Standardem w produktach Orly jest ergonomiczna nakrętka i wygodny pędzelek. Lakier schnie szybko, ale z powodu drobinek nie pozostawia gładkiej warstwy, więc zalecam użycie topa.
| W dziennym świetle, z fleszem, bez topa |
Czy tyle błyskotek pozwoli odlecieć skromnej sowie czy może dopadną ją sroki i wrony?
czwartek, 24 stycznia 2013
Ekodrapak
Bury ważąc ponad 6 kg do kieszonkowych nie należy, ale nie ulega wątpliwości, że jest kotem pudełkowym.
Jeżdżąc po nieodkrytych zakładkach portalu Modern Pet, trafiliśmy na drapak VIGO składający się z tego, co tygrysy lubią najbardziej.
Nie, nie z myszy.
Z kartonu!
Idea jest prosta: ciasno ubite wafle z kartonu. Drapak nie jest tani, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę koszt użytych materiałów, ale za to ekologiczny i kotofilowy. I dwustronny, więc drugi drapak dostaje się niejako gratis.
Bury szybko się zorientował, że nowy gadżet może służyć do:
- drapania
- wydawania poleceń poddanym
- przytulania
- zjadania starych panien
Ktoś, kto śpiewał, że w domach z kartonu nie ma kociej miłości, grubo się mylił...
Jeżdżąc po nieodkrytych zakładkach portalu Modern Pet, trafiliśmy na drapak VIGO składający się z tego, co tygrysy lubią najbardziej.
Nie, nie z myszy.
Z kartonu!
| - Co ja tekturę? |
Idea jest prosta: ciasno ubite wafle z kartonu. Drapak nie jest tani, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę koszt użytych materiałów, ale za to ekologiczny i kotofilowy. I dwustronny, więc drugi drapak dostaje się niejako gratis.
Bury szybko się zorientował, że nowy gadżet może służyć do:
- drapania
| - Będzie co robić o czwartej nad ranem... |
| - Przesuń trochę w lewo, o tak... a teraz otwieraj tuńczyka! |
- przytulania
| - A czy ja się gapię, jak Ty się miziasz? Ten, tego, nie było pytania... |
- zjadania starych panien
| - Umrzesz! Zginiesz! Miauuurgh! |
Ktoś, kto śpiewał, że w domach z kartonu nie ma kociej miłości, grubo się mylił...
niedziela, 6 stycznia 2013
Orly Au Champagne + Glitter Top Coat
Podnosząc rano głowę z poduszki miałam ochotę zaśpiewać wraz z Muńkiem Staszczykiem:
Nie mogłam uwierzyć, nareszcie śnieg, dużo śniegu!
Nareszcie mój manicure pasuje do pogody!
Wklejam fotki, zanim stopnieje...
Uwielbiam lakiery ORLY, mój portfel trochę mniej (o rly?). Bury mówi, że mają wygodne do trzymania w zębach i biegania po mieszkaniu zakrętki.
Odcień 40047 Au Champagne pochodzi ze starej, świątecznej kolekcji Holiday Soiree i można go kupić na stronie dystrybutora w pojemności 18 lub 5,3 ml. Jest półmatową bielą z mikroskopijnymi drobinkami i solo wygląda bardzo elegancko w przeciwieństwie do zwykłej bieli, która przypomina mi zamazywane korektorem kajeciki ze szkolnych czasów. Jeszcze kiedyś Wam go pokażę.
Lakier schnie szybciej niż pieką się muffinki, nie muszę się martwić o odbitą pościel czy przyklejone kocie futro. Będąc w pośpiechu, nałożyłam na niego równie szybko schnący Glitter Top Coat Colour Alike, który gościł na mym blogu w lipcu. Top, w którym znajduje się mnóstwo mikroskopijnych, złotych drobinek, nadał białemu lakierowi bazowemu ciepłej, beżowej barwy. Szkoda, że mimo wcześniejszego potrząsania musiałam się nieźle nagimnastykować, aby wyłowić holograficzne sześciokąty. Lakierowa joga.
Efekt spodobał się nawet Oku Saurona, które grzecznie zapozowało do zdjęcia.
A Wy co sądzicie o białych lakierach?
Za oknem zimowo zaczyna się dzień
Zaczynam kolejny dzień życia
Zaczynam kolejny dzień życia
Wyglądam przez okno, na oczach mam sen
A [Kraków] się budzi z przepicia
A [Kraków] się budzi z przepicia
Nie mogłam uwierzyć, nareszcie śnieg, dużo śniegu!
Nareszcie mój manicure pasuje do pogody!
Wklejam fotki, zanim stopnieje...
| Z fleszem na tle ośnieżonego drzewa za oknem, światło dzienne |
Uwielbiam lakiery ORLY, mój portfel trochę mniej (o rly?). Bury mówi, że mają wygodne do trzymania w zębach i biegania po mieszkaniu zakrętki.
Odcień 40047 Au Champagne pochodzi ze starej, świątecznej kolekcji Holiday Soiree i można go kupić na stronie dystrybutora w pojemności 18 lub 5,3 ml. Jest półmatową bielą z mikroskopijnymi drobinkami i solo wygląda bardzo elegancko w przeciwieństwie do zwykłej bieli, która przypomina mi zamazywane korektorem kajeciki ze szkolnych czasów. Jeszcze kiedyś Wam go pokażę.
| Z fleszem i muffinką |
Lakier schnie szybciej niż pieką się muffinki, nie muszę się martwić o odbitą pościel czy przyklejone kocie futro. Będąc w pośpiechu, nałożyłam na niego równie szybko schnący Glitter Top Coat Colour Alike, który gościł na mym blogu w lipcu. Top, w którym znajduje się mnóstwo mikroskopijnych, złotych drobinek, nadał białemu lakierowi bazowemu ciepłej, beżowej barwy. Szkoda, że mimo wcześniejszego potrząsania musiałam się nieźle nagimnastykować, aby wyłowić holograficzne sześciokąty. Lakierowa joga.
| Z fleszem, światło dzienne |
Efekt spodobał się nawet Oku Saurona, które grzecznie zapozowało do zdjęcia.
A Wy co sądzicie o białych lakierach?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
